Подаруй світло – Podaruj światło

„Dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.”

Antoine de Saint-Exupéry

Zamykam oczy i przypominam sobie moje pierwsze wejście do budynku sierocińca dla dzieci niepełnosprawnych na Ukrainie.

Wciągając powietrze w płuca i sprawdzając na ile rzeczywiście bardzo tu śmierdzi, wchodzę na górę po schodach. Moja grupa do której zostałam przydzielona leży po lewej stronie na piętrze. Mijając kolejne sale wzdłuż korytarza widzę łóżka. Słyszę głuche nawoływania, jakieś ukraińskie niezrozumiałe dla mnie słowa. Wchodzę do największego pomieszczenia, w którym są szafki, stolik, basen z kolorowymi piłkami, półki z zabawkami.

Nie wiem co robić. Czekam. Pielęgniarki przynoszą nagie dzieci prosto po kąpieli, które rozkładają obok siebie na kocu na podłodze. Wstydzę się ich i myślę, że i one czują to samo. Jedna dziewczyna szuka dla nich ubrań w szafie, a ja siedzę na podłodze i czekam. Czekam na jakieś światło.

Za chwilę zza drzwi wychodzi młoda dziewczynka. Patrząc na nią mogę wywnioskować, że ma zespół downa. Jest bardzo szczupła. Ma krótkie włosy i czarne, duże oczy. Trzyma w ręku misia. Rozglądając się po sali i widząc chłopców czekających na podłodze na swoją kolej do ubrania, zauważa mnie i ostrożnie podchodzi, kuca. Mając ze sobą maskotkę wymachuje nią przede mną. Dotyka mnie tym misiem, zaczepia i uśmiecha się. Wnioskuję, że chce się do mnie zbliżyć, że chce nawiązać ze mną kontakt. Choć nic nie mówi i dopiero przed chwilą mnie poznała, swoim delikatnym zachowaniem stwarza więzy między nami. Oswaja mnie.

Dziś już wiem iż myśląc jeszcze półtora roku temu, że jadę do Załucza by służyć innym, by podzielić się sobą, by w pełni kochać, tak bardzo słaba, niepewna, odczuwająca strach przed obrzydzeniem, sama doświadczyłam prawdziwej miłości.

To Tania stała się moim światłem. Nie mówiąc, ukazała mi zaufanie. Nie mówiąc, pokazała mi siebie. Nie mówiąc, powiedziała mi, że niczym się ode mnie nie różni.

„Kochać kogoś nie znaczy przede wszystkim robić coś dla niego, ale pomóc mu odkryć jego piękno, jego niepowtarzalność, światło ukryte w jego wnętrzu. W ten sposób można komuś przekazać swoją nadzieję, pragnienie zmiany i wzrastania. Ta komunikacja miłości, nawet jeśli potrzebuje słowa, jest przede wszystkim niewerbalna. Realizuje się ona przez rodzaj postawy, spojrzenie, uśmiech i gesty.”

Jean Vanier, Kochać aż do końca

Monia

DSCN0451

Categories: Uncategorized | Dodaj komentarz

40 dni do Wielkanocy…

wzor_05

Categories: Uncategorized | Dodaj komentarz

Nie pytaj się, czy misje mają sens, ale gdzie jest Twoja misja

18

W ostatnim czasie, do naszego miasta misyjnego Łódź, ku naszej wielkiej radości, zawitał ksiądz Grzegorz Ząbek, nasz bliski przyjaciel i polski misjonarz z parafii w Zabłotowie na Ukrainie. Po ponad dwuletniej znajomości mogliśmy księdza powitać w miejscu w którym sami wzrastamy w wierze i misyjnych pragnieniach, w salezjańskim Duszpasterstwie Akademickim Węzeł.

Ks. Grzegorz przewodniczył nam podczas Mszy Świętej, gdzie mówiąc kazanie podkreślił, że gdy nie mamy nic do zaoferowania innym, mamy to ofiarować Bogu, a wtedy Ten uczyni z tym największe rzeczy. Po Mszy  misjonarz podzielił się z nami swoim świadectwem pracy na misjach, w trudnych ale i pięknych warunkach życia na Ukrainie, gdzie obecnie jest proboszczem. Następnie w mniejszym gronie, w jednym z łódzkich domów, spotkał się z nami by powspominać czas wolontariatu na Ukrainie, wspólnie pośpiewać i pożartować z „dzidziowych wygłupów”.

To spotkanie wzbudziło w naszych sercach tęsknotę za tymi, którzy mieszkają na Ukrainie i którzy nie mają możliwości by do nas przyjechać, w tym za dziećmi z sierocińca w Załuczu, pracownikami sierocińca, ks. Antonim, jak i siostrami felicjankami i mieszkańcami Zabłotowa. Przypomniało nam również piękno posługiwania na misjach podczas wolontariatu i wdzięczność z darowanych chwil i możliwości.

Mamy nadzieję, że wkrótce będziemy mogli służyć Bogu i ludziom na Ukrainie i w innych placówkach,  jeszcze liczniejszą grupą, jak również już dziś, w środowiskach w jakich przyszło nam żyć, dając świadectwo naszej miłości i sami wzbogacając się o tę miłość.

Monia

Categories: Uncategorized | 1 komentarz

O miłości Bożej… alternatywnie

Categories: Uncategorized | Dodaj komentarz

Boże Narodzenie

z17157297Q,-Adoracja-dzieciatka-Jezus---obraz-pedzla-weneckie

Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata
i wyciągasz do niego ręce,
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać,
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad,
które jak żelazna obręcz uciskają ludzi
w ich samotności,
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei „więźniom”,
tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego,
moralnego i duchowego ubóstwa,
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak bardzo znikome są twoje możliwości
i jak wielka jest twoja słabość,
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg
pokochał innych przez ciebie,

Zawsze wtedy,
jest Boże Narodzenie.

Matka Teresa z Kalkuty

Categories: Uncategorized | Dodaj komentarz

Ukraina

Dzisiaj lekarze ze szpitala Matki Polki wyruszają z misją medyczną do sierocinca w Załuczu na Ukrainie. Pomogą im nasi studenci medycyny.

A tak było…

…gdy byliśmy tam pomagać …

…w latach poprzednich.

Nie medycznie…

…ale najlepiej jak umiemy.

 

Categories: Uncategorized | 1 komentarz

Jesienią… w Afryce

Na listopadowy, chłodny wieczór…

Nie dopuść nigdy, aby ludzie po spotkaniu z tobą nie odchodzili trochę szczęśliwsi.
bł. Matka Teresa z Kalkuty

Categories: Uncategorized | 2 komentarze

Czas Misji

Jesteśmy pośród czasów. Pomiędzy tym co było, a tym co jeszcze nadejdzie.  Nasz moment przypada na wiek XX/XXI . Misje były od wieków. Oto mówi Pan „wypłyń na głębię”.  Misjonarze byli i będą. Pełnimy wolę naszego Pana – Dobrego Ojca, który posyła nas w różne zakątki tego świata. Cel Jego nie jest do końca poznany. Na pewno chcemy wykazać się, zasłużyć się, a może odpokutować. Kieruje nami mówimy: wola naszego Pana, który jest Bogiem miłości, biblijnym Jahwe. Oto On daje nam znak a my odpowiadamy na Jego miłość, Jego łaskę, bo czymże jest misja w naszym życiu? Narażeniem życia, popisem? Czystą miłością, której nie posiadamy. A może jest to Jego misja, Jego pasja. Misja Pana do nas, by obudzić w nas coś, odgrzebać, przypomnieć. Coś o czym zapominamy we współczesnym świecie, a czego jest bardzo wiele. Czyż nie zapominamy o naszych bliźnich? Naszym otoczeniu, od czego się odwracamy. Bo tak łatwo przychodzi nam zamknąć się w sobie, w naszych czterech ścianach, zapewnianiu sobie bezpieczeństwa nierzadko kosztem innych. Tak trudno nam przesłać odrobinę uśmiechu i miłości, osądzać naszych rodziców, matki, ojców, braci. Wyprawa na drugi kontynent pozwoli nam oderwać się od naszych przyzwyczajeń i sztampy. Widzimy realny świat, inny, wypełniony nierzadko nędzą i trudnościami. Społeczeństwa wynędzniałe wojnami i przemocą. Mamy dla nich do zaoferowania milość. Miłość, w którą wyposaża nas Chrystus. Przychodzi do nas i napełnia serca nadzieją, może i wiarą, ufnością, przykładem. On tam już zostaje, my wracamy, zostawiamy cały ten świat. Powracamy do naszych obowiązków, przyzwyczajeń i tęsknimy już za nim. Za jego miłością, dobrem i już nie potrafimy odnaleźć się w tym otaczającym nas świecie. Nierzadko bez zasad, bez Boga, świecie który wymaga wielu misji.

 

Piotrek

 

Categories: Uncategorized | Dodaj komentarz

Paczki dotarły :)

Paczki, które w marcu wysłaliśmy na Ukrainę, dotarły do odbiorców. Jeszcze raz dziękujemy za włączenie się w akcję!

Poniżej zdjęcie podziękowania, które otrzymaliśmy od Księży i Parafian z Zabłotowa 🙂

 

Categories: Uncategorized | Dodaj komentarz

Ola wróciła!

Ola wróciła! Jedyne co przychodzi na myśl w tej sytuacji, to słowa: „Nareszcie!”. Bardzo cieszymy się, że jesteś znowu z nami, bo STĘSKNILIŚMY się Olu za Tobą!

Ola była na kilkumiesięcznej misji w Boliwii, gdzie pracowała z dziećmi ulicy i pomagała w lokalnych misyjnych placówkach. Jak dokładnie wyglądała jej praca i co przeżyła w czasie pobytu w Boliwii, miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie opowie nam sama 🙂

Powitanie Oli było procesem wieloetapowym 😉 Rozpoczęło się na lotnisku w Warszawie, gdzie Rodzina oraz kilka osób z naszej grupy misyjnej, zapewniło huczne powitanie, wymachując ręcznie malowanym transparentem i witając Olę chlebem i solą. Następnie, kiedy wszyscy radośnie wsiedli do samochodu i ruszyli w stronę Łodzi, kilka kilometrów dalej zatrzymali się po autostopowicza, którym był boliwijski poprzednik Oli – Szymon. Kiedy wybrali się w dalszą drogę, zauważyli, że przy drodze stoją panie i „sprzedają” wiejskie jaja – oczywiście, ku zdziwieniu Oli, były to kolejne dwie osoby z naszej grupy misyjnej. W tak licznej już grupie, stwierdziliśmy, że czas coś zjeść i wybraliśmy się do McDonalda. Tam naszą kochaną Ole czekały kolejne atrakcje, między innymi dwie osoby „proszące o 5 złotych”, kolejne dwie schowane w samochodzie i jedna serwująca zamówienie. Po radosnym powitaniu i chwilach spędzonych razem, czas ruszyć do domów, ale to nie koniec wrażeń. Do Oli domu dotarło także kilka osób, którym nie udało się wybrać do Warszawy. Ostatecznie wszyscy spotkaliśmy się przy wspólnym stole, jedząc tort i ciesząc się, że Ola po kilkumiesięcznej nieobecności znowu jest z nami! Hurrrraa!! 🙂

Poniżej galeria zdjęć z powitania:

Categories: Uncategorized | Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.